środa, 29 marca 2017

Co to jest SNUS?


Idąc ulicami Bergen czy stojąc na przystankach, zdecydowanie rzadziej niż w polskich miastach jestem zmuszona do biernego wdychania dymu papierosowego. Mam wrażenie, że dużo mniej osób pali tu papierosy (a przynajmniej publicznie). Nie oznacza to jednak, że ludzie tutaj są mniej skłonni do poddawania się nałogowi ;) Tylko zamiast palenia papierosów wybierają alternatywne rozwiązanie - snus. W Polsce mało popularny - pewnie dlatego, że... nielegalny.

piątek, 17 marca 2017

"Chcesz zamieszkać w mojej piwnicy?"


Leżę sobie pod kocem, w ciepłym mieszkanku, z kubkiem parującej herbaty. Kolejny dzień przedłużającego się zwolnienia lekarskiego. Nuda. Z tej nudy oglądam stare (ale nadal świetne!) odcinki amerykańskiego serialu "Suits" - "W garniturach". (Nawiasem mówiąc - polecam jeśli nie widzieliście, jak dla mnie to najlepszy serial jaki do tej pory powstał!). Ale ja nie o tym. Nagle odrywam wzrok od Harvey'a na ekranie i spoglądam w okno, a tu niespodzianka - pada śnieg. Z mojego okna na szóstym piętrze doskonale widać jak cała moja okolica pokrywa się białym puchem. 
Ale nie zawsze tak było. Nie zawsze padał tu śnieg - to rzecz oczywista. Ale nie zawsze miałam z okna pogląd na całą okolicę. Ba! Nie zawsze miałam z okna jakikolwiek widok. Nie miałam np. wtedy, gdy mieszkałam w ... piwnicy.

środa, 1 marca 2017

Praca jako VIKAR. O co w tym chodzi?


Zapewne tym z Was, którzy w Norwegii nigdy nie byli i nie mieli okazji tu pracować, słowo "vikar" z niczym się nie kojarzy. Ja też nie wiedziałam co ono oznacza, do czasu aż 2 lata temu aktywnie zaczęłam poszukiwać pracy w Bergen i okolicach, i okazało się, że dostępne oferty pracy często wiążą się z takim typem zatrudnienia. A oferty pracy, którą ma szansę dostać kobieta imigrantka - jeszcze częściej.

Określenie "vikar" ciężko przełożyć na jedno, konkretne polskie słowo. Osoba pracująca jako vikar to ktoś, kto przychodzi do pracy na zastępstwo za osobę zatrudnioną na stałe, a która w pracy jest nieobecna.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Lysekloster - ruiny klasztoru Cystersów w gminie Os.


W minioną niedzielę postanowiliśmy wybrać się na przejażdżkę w stronę gminy Os, jakieś 30 km na południe od Bergen. Nie planowaliśmy konkretnego miejsca wycieczki, choć gdzieś kiedyś słyszałam o ruinach dawnego klasztoru, położonego gdzieś na odludziu w tych rejonach. I właśnie tam wczoraj dotarliśmy :)

sobota, 4 lutego 2017

# TAKA SYTUACJA. W kantynie. Risgrøt pełen (negatywnej) energii.


Kiedy ostatni raz jedliście ryż na mleku? Większość z Was pewnie w dzieciństwie, i jakby miało opisać ten smak, napotkało by na pewne trudności. No bo smak niby dobry, ale to tak dawno było i czy w ogóle... Ciężko sobie przypomnieć. Tak przynajmniej było ze mną. Nie była to potrawa, która gościła na moim stole ani stołach mojej rodziny czy znajomych. I wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że ryż na mleku to jedna z popularniejszych przekąsek Norwegów, (dorosłych też!), często serwowana w firmowych czy szkolnych kantynach w porze lunchu, a tradycyjnie także podczas Świąt Bożego Narodzenia.


środa, 18 stycznia 2017

Voss - norweska stolica adrenaliny i wodospad Tvindefossen.


Pod koniec listopada ubiegłego roku miałam pewną sprawę do załatwienia w Voss, miasteczku oddalonym o jakieś 100 km na wschód od Bergen. J. postanowił mnie zawieźć i przy okazji, zrobić małą wycieczkę :) Pamiętając, jak piękna okazała się spontaniczna wycieczka wgłąb lądu, do Trengereid (przeczytaj tutaj) i widząc na mapie, że Voss położone jest jeszcze dalej na tej samej trasie, a wiedzie ona dalej wzdłuż fiordu, spodziewaliśmy się pięknych krajobrazów. I kolejny raz się nie zawiedliśmy :)

wtorek, 10 stycznia 2017

Pepperkakebyen - największe miasteczko z piernika na świecie.

Wiem, wiem, 2 miesiące bez słowa na blogu to bardzo długo. Na swoje usprawiedliwienie mam bardzo pracowity listopad, reorganizację mieszkania, odwiedziny rodziny z Polski w Bergen i nasze ferie świąteczne w Polsce, co zaskutkowało totalnym brakiem czasu. Ale że przyszedł nowy rok, czas noworocznych postanowień i planów, postaram się być bardziej regularna w dodawaniu wpisów :)

I choć to już Nowy Rok, to pozwólcie że wrócę do klimatu okołoświątecznego i pokażę Wam dumę grudniowego Bergen i powód, dla którego miasto pojawia się w księdze rekordów Guinessa - czyli Pepperkakebyen. Czyż nie jest to kolejna osobliwość tego miasta? :)