środa, 28 września 2016

Czas na FISKETUR!


Gdybyście jakieś 2 lata temu powiedzieli mi, że znajdę przyjemność w zakładaniu pikerów na haczyk, zarzucaniu wędki do morza i stania w deszczu w oczekiwaniu, aż ryba zacznie w końcu "brać", to pewnie znacząco popukałabym się palcem w czoło, twierdząc, że nie ma na to szans.

środa, 14 września 2016

Ależ tu jest pięknie! Niedziela na wyspie Sotra.



W tę niedzielę pogoda znów zachwycała słońcem, więc wybraliśmy się na całodzienną wyprawę na wyspę Sotra, położoną na zachód od Bergen. Byliśmy w tamtych rejonach już wcześniej, tzn. J. pracował na jej południowym krańcu, a ja na wyspie Bildøy pomiędzy wyspami Litle Sotra a Store Sotra (mała i duża Sotra) , ale nigdy nie byliśmy tam w celach turystycznych. No i nigdy nie dotarliśmy na północny kraniec archipelagu, do miejscowości Hellesøy, oddalonej od Bergen o jakieś 60 km. I taki mieliśmy plan na niedzielę -

wtorek, 6 września 2016

Jak wymawiać "O" po norwesku i co do tego ma kuna i kucharz? :)



W założeniach nie miał to być blog o języku norweskim. Tak jak pisałam na początku, w tej kwestii jestem kompletnym samoukiem, i mimo że komunikuję się po norwesku, jestem w stanie się dogadać, to zapewne robię przy tym mnóstwo błędów - gramatycznych czy pomyłek w wymowie (choć to nie jest chyba duży problem zważając na ilość dialektów w Norwegii...). Sama ucząc się, korzystałam i korzystam między innymi z blogów językowych,(np. Pati, która dużo pracy wkłada w przygotowanie postów językowych :) ) więc nieco dziwnie by było, gdybym ja nagle stała się jakąś językową mentorką - amatorką. Dziś jednak napiszę coś związanego z językiem norweskim :) Bo są czasem rzeczy, które mnie w tym języku śmieszą, dziwią czy zaskakują. Taką rzeczą jest to, jak Norwedzy wymawiają literę O, dlaczego nie zawsze są w tej kwestii konsekwentni i jakie to może mieć skutki.

poniedziałek, 5 września 2016

Słoneczny dzień - nareszcie! Popołudnie w Trengereid.


Lipiec i sierpień w Bergen upłynął pod hasłem "regnrekord"ów, czyli rekordowych opadów deszczu (jak na miesiące letnie). Nie ma nic gorszego niż deszczowe lato, więc gdy wczoraj od samego rana upragnione słoneczko pokazało się na niebie i zwiastowało pogodną niedzielę, myślę że większość mieszkańców Bergen zastanawiało się, jak taki wyjątkowy dzień wykorzystać.

środa, 31 sierpnia 2016

# TAKA SYTUACJA. Hos legen - U lekarza. Część I.


Pamiętacie poprzednie posty z serii # taka sytuacja? Tu i tu :) Dotyczyły moich doświadczeń z norweskim przedszkolem. Okazuje się, że ciekawych doświadczeń można doznać też w norweskiej przychodni lekarskiej...

wtorek, 23 sierpnia 2016

Norweskie danie narodowe - GRANDIOSA!


Niemal każdy kraj czy region na świecie może pochwalić się swoją kuchnią, specyficznymi smakami czy narodowym daniem. Czyli potrawą często goszczącą na stołach mieszkańców, swoistą "kulinarną dumą narodu". My mamy żurek, bigos i pierogi, a Norwedzy... Mrożoną pizzę. Grandiosę.

sobota, 13 sierpnia 2016

Ukochane miejsce w Polsce - JAWORKI.



Poniższy wpis powstał w ramach Projektu Nad Projektami Klubu Polki na Obczyźnie, do którego od jakiegoś czasu należę, a nie miałam jeszcze okazji napisać nic pod jego sztandarem.

Mogłam wybrać temat wpisu spośród wieeeelu, w końcu to Projekt Nad Projektami i możliwości było sporo. I choć to blog o Norwegii głównie i o moim emigranckim życiu w tym kraju, to gdy ujrzałam temat o ukochanym miejscu w Polsce, reszty propozycji nie było sensu czytać ;)

Każdy z nas ma jakieś ulubione miejsce, do którego lubi wracać, w którym lubi spędzać czas, wiążą się z nim dobre wspomnienia czy ukochane osoby. Myślę, że to zdanie jest tak banalne, że tłumaczyć go nie trzeba i nawet ci najbardziej oporni, twierdzący, że nie przywiązują się do miejsc i nie mają sentymentów, w głębi duszy mają taką swoją oazę spokoju i punkt ma mapie, gdzie czują się najlepiej. Dla emigranta takie miejsce nabiera szczególnego znaczenia, gdy to miejsce znajduje się w jego ojczystym kraju i nie ma zbyt często możliwości się w nim znaleźć. Do takiego miejsca się tęskni, a w myślach i wspomnieniach go idealizuje. No i przy pierwszej możliwej okazji kombinuje, jak spędzić tam trochę czasu ;)

Takie ukochane miejsce mam też i ja, i są nim Jaworki - mała wioska pod Szczawnicą w Małych Pieninach, oddalona od norweskiego Bergen o 2090 km! Wyjaśnianie dlaczego nie mogę tam pojechać gdy tylko mam na to ochotę nie jest konieczne, prawda? ;)