sobota, 4 lutego 2017

# TAKA SYTUACJA. W kantynie. Risgrøt pełen (negatywnej) energii.


Kiedy ostatni raz jedliście ryż na mleku? Większość z Was pewnie w dzieciństwie, i jakby miało opisać ten smak, napotkało by na pewne trudności. No bo smak niby dobry, ale to tak dawno było i czy w ogóle... Ciężko sobie przypomnieć. Tak przynajmniej było ze mną. Nie była to potrawa, która gościła na moim stole ani stołach mojej rodziny czy znajomych. I wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że ryż na mleku to jedna z popularniejszych przekąsek Norwegów, (dorosłych też!), często serwowana w firmowych czy szkolnych kantynach w porze lunchu, a tradycyjnie także podczas Świąt Bożego Narodzenia.


środa, 18 stycznia 2017

Voss - norweska stolica adrenaliny i wodospad Tvindefossen.


Pod koniec listopada ubiegłego roku miałam pewną sprawę do załatwienia w Voss, miasteczku oddalonym o jakieś 100 km na wschód od Bergen. J. postanowił mnie zawieźć i przy okazji, zrobić małą wycieczkę :) Pamiętając, jak piękna okazała się spontaniczna wycieczka wgłąb lądu, do Trengereid (przeczytaj tutaj) i widząc na mapie, że Voss położone jest jeszcze dalej na tej samej trasie, a wiedzie ona dalej wzdłuż fiordu, spodziewaliśmy się pięknych krajobrazów. I kolejny raz się nie zawiedliśmy :)

wtorek, 10 stycznia 2017

Pepperkakebyen - największe miasteczko z piernika na świecie.

Wiem, wiem, 2 miesiące bez słowa na blogu to bardzo długo. Na swoje usprawiedliwienie mam bardzo pracowity listopad, reorganizację mieszkania, odwiedziny rodziny z Polski w Bergen i nasze ferie świąteczne w Polsce, co zaskutkowało totalnym brakiem czasu. Ale że przyszedł nowy rok, czas noworocznych postanowień i planów, postaram się być bardziej regularna w dodawaniu wpisów :)

I choć to już Nowy Rok, to pozwólcie że wrócę do klimatu okołoświątecznego i pokażę Wam dumę grudniowego Bergen i powód, dla którego miasto pojawia się w księdze rekordów Guinessa - czyli Pepperkakebyen. Czyż nie jest to kolejna osobliwość tego miasta? :)

czwartek, 3 listopada 2016

Kaszmirskie kozy - koleżki z Fløyen - Fløyenguttene.


Ostatnio na moim fejsbukowym profilu (przy okazji, kto jeszcze go nie polubił, niech się dłużej nie ociąga;)) pojawiło się zdjęcie czarnego koleżki (i nie był to murzynek Bambo!), które spotkało się z Waszym zainteresowaniem ;) a ja dopiero później uświadomiłam sobie, że ten właśnie koleżka, i reszta jego koleżków też, to przecież nie byle jaka osobliwość Bergen, która świetnie wpisuje się w serię na blogu "Bergen Osobliwe".

Moi drodzy, przedstawiam Wam więc koleżków z Fløyen - czyli kozy zamieszkujące najpopularniejszą atrakcję turystyczną Bergen.

poniedziałek, 17 października 2016

# TAKA SYTUACJA. Studentleker - studenckie zabawy.


A dziś czwarty post z serii # taka sytuacja, bardzo aktualny, bo zdarzenie miało miejsce w ubiegły weekend ;) W minioną sobotę miałam okazję pracować przy obsłudze cateringowej wystawnego bankietu organizowanego dla studentów, który brali udział w Bergen Challenge 2016. W ramach 4 dniowego eventu były organizowane różne konkurencje sportowe i imprezy. Najwystawniejszą z nich był właśnie bankiet, który odbył się w Grieghallen - położonym w centrum Bergen obiekcie operowo-koncertowo-konferencyjnym.

środa, 28 września 2016

Czas na FISKETUR!


Gdybyście jakieś 2 lata temu powiedzieli mi, że znajdę przyjemność w zakładaniu pikerów na haczyk, zarzucaniu wędki do morza i stania w deszczu w oczekiwaniu, aż ryba zacznie w końcu "brać", to pewnie znacząco popukałabym się palcem w czoło, twierdząc, że nie ma na to szans.

środa, 14 września 2016

Ależ tu jest pięknie! Niedziela na wyspie Sotra.



W tę niedzielę pogoda znów zachwycała słońcem, więc wybraliśmy się na całodzienną wyprawę na wyspę Sotra, położoną na zachód od Bergen. Byliśmy w tamtych rejonach już wcześniej, tzn. J. pracował na jej południowym krańcu, a ja na wyspie Bildøy pomiędzy wyspami Litle Sotra a Store Sotra (mała i duża Sotra) , ale nigdy nie byliśmy tam w celach turystycznych. No i nigdy nie dotarliśmy na północny kraniec archipelagu, do miejscowości Hellesøy, oddalonej od Bergen o jakieś 60 km. I taki mieliśmy plan na niedzielę -